SECOND PLANET FROM SUN

Druga planeta od słońca czyli drobne, kobiece przyjemności.

31 stycznia 2014

French kisses - szybki deser do kawy.


Niespodziewanie wpadła do mnie koleżanka na kawę.
Nie miałam nic gotowego by podać do tej kawy.
Musiałam szybko coś wymyślić.
Miałam w lodówce kostkę marcepanu i porcje francuskiego ciasta.
Wyjątkowo polecam coś z gotowych produktów.

Przygotowanie: 20-25 min., w tym pieczenie ok.15 min. w 150-160 st.
Składniki na 18 ciastek.

Składniki:
- kostka marcepanu - około 100 g
- 1 porcja ciasta francuskiego (dostępne w sklepach w cenie ok. 5 zł)

Przygotowanie:
Ciasto francuskie rozwijamy, kroimy na kwadraciki o boku mniej więcej 8 cm, a marcepan kroimy w kostkę wielkości kostki cukru.
Marcepan kładziemy na środek kwadracika z ciasta, a następnie łapiemy jego rogi i sklejamy na wierzchu.
Posklejane ciastka układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
Pieczemy w 150-160 st. około 15 min.

W środek, zamiast marcepanu, można włożyć wszystko: pokrojone owoce (np. ananas, wiśnie, banany), dżem, nutellę, masę twarogową 
lub makową. W ten sposób możemy szybko przygotować coś pysznego na deser lub jako dodatek do kawy.

Nazwałam je "french kisses" - francuskie buziaki, bo są małe i z francuskiego ciasta. Tak jakoś mi się skojarzyło :).


SMACZNEGO :)
Read More

27 stycznia 2014

Trzeba obejrzeć - 3 filmy, na które warto pójść do kina.

Ostatnio dopadła mnie chęć na kino. Miewam czas kiedy chodzę do kina na każdy (zapowiadający się dobrze) film, ale też bywa, że omijam wszelkie kina szerokim łukiem nawet przez kilka miesięcy.
Po części dlatego, że duża cześć filmów wyświetlanych w kinach sieciowych, nie jest specjalnie warta uwagi.
Tak było np. ostatnio w Święto kina w grudniu. Multikino zrobiło świetną akcję gdzie można było kupić bilety na dowolną ilość seansów w tym dniu po 11 zł. Byłaby jeszcze lepsza gdyby filmy wtedy wyświetlane były ciekawsze.
To była niedziela. Oczywiście nie zniosłabym całego dnia w kinie więc wybraliśmy z Kolegą Małżonkiem jeden film z dostępnych w repertuarze. Tak naprawdę nie było nic specjalnie wartego uwagi, więc padło na coś z dobrą obsadą, dla relaksu i do pośmiania - "Last Vegas". Troszeczkę śmiechu było, ale nie tyle ile by sie człowiek spodzewał po takich nazwiskach na plakacie. Niestety film ogólnie, poza obsadą, rozczarował. Zgodnie ze Ślubnym stwierdziliśmy, że cały budżet filmu musiał pójść na gaże dla 4 gwiazd, na resztę nie starczyło.

Ale nie o kiszkach chciałam pisać, a o filmach które warto zobaczyć.
Dwa z nich to fabuły oparte na faktach, a jeden to taki "zastrzyk" na pozytywne myślenie.


Pierwszy z nich to "Wilk z Wall Street".
Niesamowita historia kariery brokera z Wall Street. Film nie dla każdego, sporo scen dozwolonych raczej dla widzów +18. Miejscami dość przerażający. Mam tu na myśli głównie zepsute i bezlitosne środowisko finansistów, czyli tych którzy kręcą tym światem. W główną rolę wcielił się Leonardo Di Caprio. Zagrał świetnie.
Film trzyma widza w napięciu, sama historia w nim opowiedziana jest niewiarygodna. Tym bardziej ciekawa, że wydarzyła się naprawdę. Może trochę zalatuje mitem o "amerykańskim śnie", ale skoro to prawdziwa historia to coś w tym micie jest. Pobudka z tego amerykańskiego snu jednak zdaje się być mniej przyjemna.

Drugą pozycją jaką mogę z czystym sumieniem polecić to "Kapitan Phillips". Historia, która również miała miejsce w rzeczywistości. Opowiada o przeżyciach załogi, a w szczególności kapitana, wielkiego kontenerowca Maersk, porwanego przez somalijskich piratów.
Chyba większość z nas nie raz słyszało lub widziało w tv informacje o porwanych dla okupu, przez piratów, ogromnych kontenerowcach. Piraci podpływający
w małych łódeczkach, które przy rozmiarach kontenerowca wyglądają prawie jak łupina orzecha, w kilka osób napadają i porywają takiego kolosa.
Sama zastanawiałam się jak to możliwe, ale to się dzieje naprawdę. Natomiast przyjrzeć się przeżyciom załogi podczas takiego porwania pomaga sobie to wszystko bardziej uzmysłowić. Główną role zagrał, jak zwykle genialnie, Tom Hanks. Zwróćcie szczególną uwagę na ostatnia scenę. Według mnie zagrana po mistrzowsku.



Na koniec zostawiłam sobie bardzo przyjemny i nastrajający pozytywnie film
z Benem Stillerem w roli głównej, a mowa tu o filmie "Sekretne życie Waltera Mitty".
Film ma swoje przesłanie. To jeden z tych filmów, po obejrzeniu których wychodzimy z kina w lepszym nastroju, jakby naładowani pozytywną energią,
z ogromną chęcią zrobienia czegoś szalonego w swoim życiu. A przynajmniej zachęceni do drobnego wariactwa czy jakiegoś spontanicznego działania.


Co Wy oglądaliście ostatnio dobrego, wartego uwagi. Może powinnam na coś jeszcze potruchtać do kina?
Read More

4 stycznia 2014

Sałatka z zupek chińskich - popisowy przepis mojej siostry na każdą okazję.

Moja młodsza siostra - Aniela, kiedyś zrobiła sałatkę, która mi strasznie posmakowała.
Jest tania, dość szybka w wykonaniu i baaardzo smaczna.

Któregoś razu siostra brała udział w przygotowywaniu uroczystego przyjęcia dla kilkunastu osobistości.
Byli pod wrażeniem jej smaku oraz prostoty wykonania. Sałatka zniknęła ze stołu szybciej niż inne wykwintne przystawki.
Przygotowujemy ją często, przy większych i mniejszych okazjach,
a nawet bez okazji.
Byłą oczywiście hitem na stole podczas ostatniej sylwestrowej zabawy.

Czas wykonania: 20 min. + ok. 60 min w lodówce lub innym chłodnym miejscu
Składniki na kilkanaście porcji - dużą salaterkę.

Składniki:
- 3 zupki chińskie (2 łagodne i 1 ostra, wg mnie najlepiej pasują vifon)
- 2-3 pomidory
- 1 czerwona papryka
- 1 średni ogórek świeży
- 3 czubate łyżki majonezu
- 1 puszka kukurydzy
- 200 g sera żółtego w całości (ok. 2 cm plaster)
- 200 g szynki konserwowej w całości (też ok.2cm plaster)
- sól i pieprz

Przygotowanie:
zupki kruszymy jeszcze w zamkniętym opakowaniu, wsypujemy do dużej miski, dodajemy tylko przyprawy sypkie(saszetki z tłuszczem nie wykorzystujemy). Pomidorom nacinamy skórki i parzymy.
W międzyczasie paprykę i ogórka kroimy w kostkę. Dodajemy kukurydzę. Sparzone pomidory obieramy ze skórki i również kroimy 
w kostkę.
Teraz i ser i szynkę kroimy na 3 grube plastry, a następnie w kostkę
i dodajemy. Całość mieszamy i przyprawiamy solą i pieprzem (z solą ostrożnie bo już są w sałatce przyprawy z zupek, wręcz można pominąć solenie).
Na koniec dodajemy majonez i jeszcze raz dokładnie mieszamy.
Tak przygotowaną sałatkę odstawiamy na około godzinę w chłodne miejsce lub do lodówki. W tym czasie makaron pęcznieje od majonezu i soków jakie wydzielają się z warzyw.
Po tym czasie sałatka jest gotowa do podania na stół.


SMACZNEGO :)
Read More

2 stycznia 2014

Jaki 1 stycznia taki cały rok ...

... w związku z czym chciałam by ten dzień był szczególnie miły i udany.

Poranek po sylwestrowej domówce do najłatwiejszych nie należał. W sumie nie byłby taki ciężko gdyby nie pobudka i oszustwo łobuzów (czytaj. siostra, szwagier i szwagierka).
Potwory wpadły do sypialni, gdzie spaliśmy z mężem, z okrzykiem, że już 12.00 i czas wstawać.
Zerwałam się z łóżka bo pod drzwiami pewnie czeka już pies, ale nie. Dziwne, spał sobie smacznie.
Niczego nie podejrzewając ubrałam się, obudziłam śpiocha i poszliśmy na spacer.

Skoro to 1 stycznia to idziemy szukać zimy.
Ciężko było, zimy jak nie było tak nie ma.

Ale jak by się schylić i się przyjrzeć to gdzieniegdzie trochę zimy jest ...

i tu


tu troszkę też,


a nawet tu pięknie oszronione krzewy,


a to wprawdzie z porannego biegania w ostatni dzień 2013 roku, ale też pięknie.


Powietrze przyjemnie rześkie, oszroniona trawa chrzęściła pod butami, pustki na ulicach,
bieganie było bardzo przyjemne.


Wracając do dowcipnisiów, którzy budzili nas "bo już 12.00".
Oczywiście zdążyłam wyspacerować psa, wrócić i naszykować śniadanie, zanim spojrzałam na wyświetlacz telefonu, który pokazał godzinę 10.30. Grrr...
Nie ma tego złego, dzień będzie dłuższy. Spędzimy ze sobą więcej czasu.
Opowieściom, żartom i rozmowom nie było końca.
Po obiedzie goście zaczęli się rozjeżdżać do domów.

W domu zrobiło się cicho i nudno.
By wieczoru nie zmarnować przed tv, zebraliśmy się z mężem na wieczorne bieganie.
Bieganie, przy temperaturze jaka teraz jest za oknem, jest wyśmienite.

Wieczorem seans "Sami swoi". Film, który chyba wszyscy widzieli co najmniej raz w życiu.
Można go oglądać i oglądać, ciągle śmieszy tak samo.
Był nakręcony w czasach, kiedy polska kinematografia zajmowała się robieniem dobrych filmów, a nie promocją celebrytów.
Obecnie, w polskim kinie coraz trudniej uraczyć dobry film.
O ile pojawi się już jakiś godny obejrzenia, to zazwyczaj przechodzi bez echa, czasem w ogóle nie trafia do kin.
Odbiegłam od tematu, ale przy pisaniu tego posta naszła mnie taka refleksja.

1 stycznia 2014 roku uważam za udany.
Byleby cały 2014 był równie udany :) czego i Wam życzę, Dobrego Roku Moi Drodzy.
Read More
Wystąpił błąd w tym gadżecie.
Second planet from sun wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.

translate / tłumacz

© 2011 SECOND PLANET FROM SUN, AllRightsReserved | Designed by ScreenWritersArena

Distributed by: free blogger templates 3d free download blog templates xml | lifehacker best vpn best vpn hong kong